Zakupy minimalistki: Vinted

zakupy na Vinted

Ten rok z pewnością był wyjątkowy dla branży ubraniowej – tak kupujących, jak i producentów. Statystyki mówią wyraźnie, że jako konsumenci na większą niż dotąd skalę zwróciliśmy się w stronę rynku odzieży używanej. Zamiast robić zakupy w sieciówkach (do których dostęp przecież był cały czas poprzez sklepy internetowe), wybieramy zaopatrywanie się w second-handach, na Allegro, OLX czy zakupy na Vinted. Z pewnością jest to korzystne dla naszych portfeli, szaf oraz środowiska. Daje szansę na upolowanie czegoś, co przegapiło się w sklepie, do czego “dojrzało się” po sezonie lub było niedostępne w pierwotnej cenie. Pozwala to również lepiej wychwycić marki, które szyją ubrania o tak dobrej jakości, że stają się one pożądane na rynku wtórnym, a dodatkowo wyglądają przy tym naprawdę świetnie nawet po jakimś czasie użytkowania.

Osobiście nie przepadam za zakupami w second handach. Gdy byłam w liceum takie zdobywanie ciuchów było na porządku dziennym. Teraz jednak męczy mnie panujący tam bałagan i przytłacza ilość rzeczy w zasięgu wzroku. Podobne odczucia towarzyszą mi np. w TK Maxx i dlatego omijam ten sklep z daleka :). Zakupy internetowe mają jednak dla mnie tę przewagę, że mogę z łatwością wyszukać potrzebną lub pożądaną rzecz. Dlatego też bardzo przypasowało mi Vinted, które, wstyd się przyznać, odkryłam dopiero w tym roku. Jeśli jeszcze tego nie wiecie… Vinted to platforma i aplikacja służąca sprzedaży oraz wymianie używanych i niechcianych ubrań i obuwia (głównie). Działa w kilku krajach, gdzie zyskuje coraz większą popularność. Ja zaczęłam z niej korzystać latem, wspominałam już o niej we wpisie o budżetowej wymianie garderoby.

Co mi podoba się w tej platformie

Z Vinted korzystam stosunkowo od niedawna, ale w moim przypadku bardzo się sprawdził. Mam to do siebie, że często przegapiam jakieś ubrania w sklepach lub zaczynają mi się podobać dopiero po jakimś czasie. Nie jest to dla mnie jakiś wielki dramat, lecz miło jest mieć choć małą szansę na znalezienie poszukiwanej rzeczy. Niewątpliwą zaletą jest oszczędność na wydatkach. Nie oszukujmy się – większość rzeczy z sieciówek nie jest warta swojej pierwotnej ceny. Jeśli w zakupach stawiasz na minimalizm ekonomiczny, to zdecydowanie jest rozwiązanie dla Ciebie.

Miło, że jeśli druga strona wyrazi na to zgodę, rzecz można zarezerwować i np. pomierzyć się lub zastanowić na spokojnie. Dobrą opcją jest także możliwość negocjowania ceny – no bo w końcu czemu nie?

Co można kupić na Vinted

Na Vinted można kupić rzeczy tak używane, jak i nienoszone oraz nowe, które mają jeszcze metkę. Te ostatnie często są odsprzedawane po bardzo okazyjnych cenach, np. za 1/3 wartości. W ten sposób udało mi się kupić markową puchową kurtkę na zimę czy spódnicę. Trudniej moim zdaniem jest znaleźć sprzedawane w ten sposób rzeczy będące aktualnymi trendami. Te raczej trzymają cenę. Zdarza się nawet, zwłaszcza, jeśli są już nie do zdobycia, że są droższe niż oferowano je uprzednio w sklepie. Najczęściej jednak pojawią się na platformie dopiero po roku czy dwóch.

Czego nie kupiłabym na Vinted

Z pewnością nie chciałabym kupić używanych rzeczy o charakterze bieliźnianym, czapek, rękawiczek oraz używanych butów. Tu wyjątkiem stały się dla mnie klapki, które można bardzo dokładnie zdezynfekować. Nie kupiłabym też rzeczy, które są powszechnie podrabiane.

Czy zakupy na Vinted są higieniczne?

W świetle ostatnich afer o “pożyczanie” ciuchów ze sklepów przez stylistki, celebrytki czy po prostu zwykłych ludzi, brylowanie w nich na sesjach zdjęciowych oraz imprezach, a następnie oddawanie tych rzeczy do sklepów jako nienoszonych, nie jestem pewna, czy higiena zakupów w second handach czy Vinted rzeczywiście powinna przyprawiać mnie o zawrót głowy. Gdy idziesz na zakupy np. do Zary i przymierzasz spodnie, masz świadomość, że tego dnia mogło je mierzyć przed Tobą 50 osób i nikt tych spodni nie prał, byś Ty mogła je założyć czyste. Ktokolwiek jechał kiedyś komunikacją miejską, ten zdaje sobie sprawę z poziomu higieny w społeczeństwie. Dodatkowo nowe ubrania traktowane są w procesie produkcji taką ilością chemii, że podobno i tak trzeba je prać przed założeniem po raz pierwszy, bo po prostu są trujące (zwłaszcza jeansy – sic!).

Tymczasem cokolwiek używanego kupiłam na Vinted, przychodziło do mnie wyprane i pachnące. Poza jednym wyjątkiem, ale to był mój jedyny nieudany zakup. Jeśli chcecie zobaczyć, co udało mi się upolować na Vinted, zajrzyjcie na mój instagram – letnia kapsuła miała w sobie kilka takich rzeczy, np. białe szorty czy marynarka oraz błękitne letnie koszule.

Jak nie zginąć w gąszczu zawartości tej platformy?

Ilości rzeczy na Vinted jest za-trzę-sie-nie. Moja metoda na zakupy na Vinted jest taka:
– szukać konkretnej rzeczy, także pod względem koloru
– wyświetlać wyniki od najnowszych (czasem coś wisi 4 lata)
– wybierać tylko stan nowy lub nie noszony/bez oznak użytkowania
Gdyby jeszcze można było określić rodzaj materiału, to byłoby wspaniale, niestety póki co tej opcji nie ma. Minusem vinted jest to, że można “popłynąć” w poszukiwaniach i zawężanie kryteriów pomaga.

Na co zwrócić uwagę kupując. Czy zakupy na Vinted są bezpieczne?

Zauważyłam kilka problemów. Przede wszystkim zawyżanie stanu, w jakim jest ubranie, nieinformowanie np. o plamie. W takiej sytuacji dobrze jest poprosić o dodatkowe zdjęcia lub zbliżenia. Nie uwierzę też, że rzecz, która np. była w sprzedaży 2 lata temu, nie była w tym czasie ani razu noszona. Imprezowa sukienka założona “tylko jeden raz” mogła za to przeżyć naprawdę wiele.

Część użytkowniczek nie chce sprzedawać ubrań przez opcję Kup Teraz i to w zasadzie powinno zaniepokoić kupującego. Z pozycji kupującego nie można bowiem logicznie wytłumaczyć tego oporu. Sprzedający, w przeciwieństwie do kupującego, który musi dopłacić % wartości zakupów na rzecz Vinted (tzw. Ochrona kupującego – w końcu na czymś ta firma musi zarabiać 🙂 ) nie jest obarczony absolutnie żadnymi opłatami z tytułu sprzedaży. Sama kwota jest mu wypłacana stosunkowo szybko. Zakupy przez przycisk Kup teraz to sformalizowana transakcja, są objęte ochroną. Vinted nie wypłaci pieniędzy dopóki kupujący nie potwierdzi, że transakcja była OK, a towar jest zgodny z opisem. Dlatego więc w takich sytuacjach ja odpuszczam zainteresowanie przedmiotem. (Tu dygresja – jeśli są wśród Was użytkowniczki Vinted, które unikają sprzedaży przez Kup teraz – jestem ciekawa powodów i będę wdzięczna za komentarz!)

Vinted wyłapuje też zdjęcia katalogowe czy z blogów, które dodawane są do opisów ubrań. W takiej sytuacji użytkownik musi wstawić zdjęcie rzeczywiste przedmiotu, co zwiększa szanse na to, że pokazywany jest rzeczywisty stan. Użytkownicy mają jednak fantazję. Latem widziałam np. biały t-shirt z pierwszych kolekcji Kasi Tusk (czyli sprzed ok 5 lat) za ponad 100 zł z informacją, że stan jest bdb, ale koszulka ma żółte plamy pod pachami 🙂

Podsumowując – na Vinted można czuć się bezpiecznie, przy zachowaniu pewnej dozy ostrożności.

Sprzedaż przez Vinted

Jeśli chcesz pozbyć się niechcianych ubrań, wystawienie ich na Vinted jest dobrym pomysłem. Vinted jest na pewno bezpieczniejsze niż OLX czy facebookowe grupy. Sprzedaż przez Vinted będzie, moim zdaniem, skuteczna, jeśli masz do zaoferowania coś naprawdę fajnego i w świetnym stanie, a dodatkowo w przystępnej cenie. Ludzie najczęściej szukają bowiem okazji. Nieciekawe lub znoszone ubrania czy buty nie będą cieszyć się zbytnim zainteresowaniem. Popularnością cieszą się też sieciówki typu Zara czy H&M. Jednak w tym segmencie jest duża konkurencja – mnóstwo ludzi chodzi w ich ubraniach i tu z pewnością liczy się jakość, doskonały stan w połączeniu z bardzo dobrą ceną. Wzięcie mają także marki premium. Poszukiwane są, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, ubrania z wełny i kaszmiru – te ostatnie mimo wyższych cen potrafią znikać w ciągu kilku minut od wystawienia.

Jeśli macie jakieś doświadczenia z zakupami na Vinted, chętnie poczytam o tym w komentarzach!

Komentarzy (17)

  • Korzystam od jakiegos czasu, kupuje glownie rzeczy dla dziecka. Szukam marek tzw premium. Bluza z kapturem z bawelny dla 4latki kosztuje np 10 -20 zl, a jest w swietnym stanie. Jak kupuje od tej osoby wiecej, to dostaje znizke. A przewaznie rodzice po dziecku maja cale komplety rzeczy, mozns za jednym razem szafe zbudowac. Jest to super, bo markowe rzeczy w gsleriach sa bardzo drogie a corka rosnie blyskawicznie. Te same marki kupowane w sklepach nowe kosztuja prawie 200 zl.

    • Moja koleżanka swego czasu kupowała na Allegro takie paczki z ubraniami bardzo dla małego dziecka. Za którymś razem chyba zaczęła kupować poza allegro, bo non stop brała od tej samej kobiety, która miała dziewczynkę starszą o 6 miesięcy i się dogadały.

  • Ciekawy wpis. Szkoda, ze nie wcześniej, moze uniknęla bym porazkowegozakupu. Napalilam sie na marynarke z Zary. Dziewczyna sprzedawala poza kup teraz. Ciuch przyszedl niewyprany, z wlosami bleee. Stan wcale nie idealny. Dobrze, ze to tylko 20 zl, ale bylam zla. Nigdy wiecej. Nie mozna kup teraz to bye bye

  • Od kilku lat zaopatruje sie w zasadzie tylko na vinted i w lumpeksie. Nie zależy mi na trendach ani na drogich ubraniach. Nową kupuję tylko bieliznę. Oszczędzone pieniądze odkładam na podróże. Polecam każdemu. Wydajecie tysiące rocznie na ciuchy. Za te pieniądze można zobaczyć kawałek świata. Wspomnienia zostaną na zawsze, a ubrania i tak się zniszczą albo wyjdą z mody

  • Sprzedające które nie chcą sprzedawać przez Kup Teraz zwykle tłumaczą się brakiem drukarki – Sprzedająca musi wydrukować etykietę do wysyłanej paczki.

      • A jednak ja korzystam tylko z telefonu, robie na nim wszystko, i dokumenty czy cokolwiek to wszystko leci mailem, od 7lat nie widzialam drukarki na oczy a laptopa wyrzuciłam 5 lat temu, bo tez wraz z rozwojem aplikacji na smarfonach był mi zbedny wiec tak, drukarka to dla mnie urzadzenie przestarzałe, do niczego nie potrzebne i marnujace papier

    • Bez przesady. Ja pamiętam jeszcze ze studiów, nie miałam jakiś czas drukarki, zawsze się dawalo coś wykombinować. A to kolezanka wydrukowała, a to ktos w pracy, a to ciotka, ktora miala w domu. moim zdaniem to jest ściema.

    • To jedno, a drugie ze wiele dziewczym ma poblokowane środki na vinted bo nie udostepnily swojego screena dowodu osobistego wymaganego po pewnym czasie i po przekroczeniu liczby transakcji zwyczajnie poblokowalo czasem po kilka tysiecy zl. Nie sa w stanie wiec sprzedac przez kup teraz bo tych pieniedzy nigdy nie zovacza zapewne, wiec wola wplyw na konto.

      • dajcie spokoj, a co mnie to obchodzi jakie kto ma powody, jako kupujaca chce sie czuc bezpiecznie na vintedzie. nie bede wnikac, czy ktos klamie, czy mu poblokowali kaske, odpuszcze ciuch. juz kiedys wtopilam i predzej uwierze, ze mnie chce zrobic w konia, nie bede sie troszczyc o czyjes finanse, tylk o wlasne

  • Trochę się na początku odkrycia Vinted zrazilam, bo zamówiłam kilka rzeczy i ponad połowa poszła od razu do kontenera, super podrasowane zdjęcia, a przyszły straszne szmaty. Ludzie zawyżają notorycznie stan ciucha lub jego wymiary. Denerwuje mnie też zbyt mało dokladna wyszukiwarka, bo zawsze wyskakuje mi 500+ wyników i już po którejś stronie w oczach mi się mieni i porzucam to. Jest tez zdecydowanie za dużo sklepów, które się podają za osobę prywatną przez co zwykły szary człowiek nie może się przebić.
    Zdecydowanie wolę ciuchlandy ale nie skreślam całkowicie vinteda, zaglądam tam tylko wtedy, gdy szukam bardzo konkretnej rzeczy.
    Z tego co się orientuję jest tam też mnóstwo oszustów,które sprzedają poza ‘kup teraz’.

    • Mi się tylko raz zdarzyła wpadka, miałam więcej szczęścia. Zgadzam się z tym zawyżaniem stanu, ja sobie jeszcze te zdjecia powiększam i śledzę kazdy pixel . A poza kup teraz nie kupuję, bo właśnie wydawało mi się to zawsze troche podejrzane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *