Wieczorna pielęgnacja twarzy dla minimalistki. Rytuał na lato

wieczorna pielęgnacja dla minimalistki blog o minimalizmie

Ten wpis będzie krótki, ponieważ Wieczorna pielęgnacja twarzy dla minimalistki stanowi rozwinięcie wpisu pt.: Pielęgnacja twarzy dla minimalistki. Poranny rytuał na lato i kilka rzeczy po prostu się powtórzy.

Wieczorna pielęgnacja twarzy dla minimalistki

Jak wiecie z poprzedniego wpisu, stawiam na oczyszczanie oraz nawilżanie i nic w tej kwestii się nie zmienia :). Jednak z racji tego, że skończył mi się prezentowany w poprzednim wpisie krem na dzień, który jednocześnie jest także do stosowania na noc, mogę pokazać Wam, co jest jego zamiennikiem. Od kliku lat z powodzeniem stosuję je na przemian.

Krok 1: oczyszczanie

Zestaw do oczyszczania wieczornego pozostaje bez zmian. Dobry płyn micelarny, delikatna pianka myjąca do twarzy opisana poprzednio to produkty, których używam bez przerwy, niezależnie od pory roku czy dnia. Ważne, by po zastosowaniu płynu micelarnego umyć twarz. Jest tak ponieważ płyn nie zmywa w pełni brudu, kurzu czy makijażu, zamyka go jedynie w swoich cząsteczkach, jednak po starciu wacikiem, część z nich pozostaje dalej na twarzy.

Krok 2: peeling, czyli coś o co wieczorna pielęgnacja twarzy wzbogaca się raz na jakiś czas

I tu pierwsza rzecz, która zmienia się wieczorem. Peeling skóry twarzy. Mechaniczny peeling wykonuję raz na tydzień lub dwa tygodnie (pomiędzy tymi zabiegami sięgam jeszcze po peeling enzymatyczny, który jest delikatniejszy i może być wykonywany częściej). Na rynku jest zatrzęsienie preparatów peelingujących. Jednak wiele z nich bardzo podrażniało moją twarz, głównie ze względu na obecność zbyt dużych drobin ściernych. Z kolei w tych delikatniejszych było ich za mało w stosunku do mazi będącej ich nośnikiem. Część z nich dodatkowo zostawiało uczucie suchej, naciągniętej skóry. Dlatego, metodą prób i błędów, odkryłam, że najlepiej działa na mnie połączenie dwóch substancji: kremowej bazy myjącej i proszku korundowego. Proszek jest bardzo drobny i mogę sama regulować jego ilość w porcji peelingu. Po prostu mieszam ze sobą dwie rzeczy w zagłębieniu dłoni przed masażem twarzy. Plusem jest także jego cena – kosztuje grosze.

Jako bazę stosuję krem myjący Sukin. Uwielbiam te australijskie kosmetyki, choć ten krem do mycia ma słabe właściwości myjące. Szukałam więc dla niego innego zastosowania, ponieważ jest bardzo bogata w składzie i szkoda było mi się jej pozbywać. Jest szalenie wydajna! Okazało się, że perfekcyjnie nadaje się jako baza do peelingu, jest delikatna, bardzo kremowa i doskonale nawilża. Po zastosowaniu ma się odczucie zadbanej, wypielęgnowanej twarzy, bez uczucia podrażnienia czy wysuszenia. Zawiera oleje, w tym olej z dzikiej róży, awokado, sezamu i kiełków pszenicy, napar z aloesu, masła kakaowego, pokrzywy i skrzypu.

wieczorna pielęgnacja dla minimalistki
Po prawej gotowa mieszanka pilingująca marki Calaya: korund, nasiona truskawki i porzeczki, którą stosuję do peelingu ciała, dodając do żelu pod prysznic, a na dole ten biały mieniący się proszek to właśnie proszek korundowy.

Krok 3: tonizacja

Tu bez zmian – tonik stosuję obowiązkowo dla podniesienia pH twarzy zachwianego przez jej kontakt z wodą.

Krok 4: krem na noc

Od czasu do czasu przerzucam Internet w poszukiwaniu jakiejś nowości kosmetycznej – naturalnego, wegańskiego kosmetyku, który mnie zachwyci. I znajduję takie, ale zachwyt mija, gdy czytam skład. Owszem, składy są dobre, ale w porównaniu do tego kremu, którego używam od kilku lat, po prostu mało bogate. I tak, prędzej czy później wracam do przywracającego nawilżenie kremu na noc Sukin Restoring Night Cream.

Krem ma przyjemną konsystencję, dobrze się wchłania i świetnie działa. Rano skóra jest świeża i wypoczęta. Ma bardzo dużą pojemność – 120 ml przy cenie ok 90 zł. Stosowany tylko na noc wystarcza mi na około 10 m-cy. Ma bardzo bogaty skład stanowiący mieszankę olejów i maseł. Wśród składników aktywnych znajdziemy aloes (działa w głąb skóry niosąc ze sobą inne składniki kremu, stanowi bogactwo substancji odżywczych, zmiękcza, wygładza, ujędrnia), olej z dzikiej róży (o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, jest bogaty w witaminy A i C), olej z wiesiołka (działanie przeciwstarzeniowe, utrzymuje nawilżenie skóry), olej z ogórecznika (regeneracja i odżywienie skóry), olej sezamowy (mnóstwo witamin i mikroelementów, tonizuje, regeneruje, nawilża). Poza tym w składzie jest mnóstwo innych składników roślinnych o dobroczynnym działaniu na skórę, jak olej z awokado, nasion jojoby.

Wieczorna pielęgnacja twarzy dla minimalistki ze zdjęć:

wieczorna pielęgnacja dla minimalistki

Każdego z wymienionych kosmetyków używam minimum 3 lata. Są przeznaczone do cery normalnej, moja wcześniej bywała wrażliwa przez niewłaściwą pielęgnację i dzięki tym kosmetykom wyprowadziłam ją na prostą.

Marka Sukin Organics pochodzi z Australii. Jest wegańskacruelty free, wyłącznie naturalna w składzie. Kosmetyki nie zawierają olejów mineralnych, SLS/SLES, sztucznych substancji zapachowych czy barwników, składników odzwierzęcych, mocnych detergentów, glikolu propylenowego, ftalanów, triclosanu, parabenów, silikonów, substancji kancerogennych takich jak etanoloaminy MEA, TEA, DEA.  
W tym wpisie mowa o: tym produkcie i tym produkcie. Na zdjęciu widać także to i to. Są dostępne w Polsce w drogeriach internetowych. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *