Co nosić po domu? Homewear dla minimalistki

co nosić po domu

Na wstępie musze się przyznać, że rzeczy “po domu” to zawsze była moja pięta achillesowa. Od dziecka wtłaczano we mnie przekonanie, że po powrocie domu trzeba się przebrać i chodzić w zużytych, starych rzeczach. I dość długo tak właśnie robiłam. Kilka dobrych lat temu uznałam jednak, że to kompletnie bez sensu, bo lepiej zadbać o swój komfort na co dzień. Tylko co nosić po domu? Tu był kłopot i nadal nie była to zbytnio usystematyzowana część mojej garderoby. Po prostu w zależności od tego, jak danego dnia byłam ubrana nie przebierałam się lub robiłam to tylko częściowo.

Na pewno dla wielu z Was ostatni rok był czasem, który spędzaliście głównie w mieszkaniach. Nie zdziwię się, jeśli w tym czasie kupowaliście ubrania głównie z myślą o tym, by stanowiły wygodny strój domowy. Osoby, które podczas home-office musiały być online z pewnością zaczęły zwracać bardziej uwagę na to, co noszą w warunkach domowych. Liczę na to (jak pewnie wszyscy), że pandemia niebawem minie i wrócimy do normalnego trybu życia. Warto jednak sprawić, by odpowiednio skomponowana domowa kapsuła została z nami na dobre. Tym samym chciałabym wykorzystać ten czas i uporządkować wreszcie tę jedną małą półkę, jaką zajmują u mnie rzeczy “domowe”.

Co nosić po domu?

Dla mnie przede wszystkim musi być wygodnie. Swoboda ruchów i komfort noszenia ubrań domowych jest dla mnie bardzo ważna i nie do przecenienia. Myślę, że większość z Was skłoni się ku tej opinii.

Pewnie na pierwszym miejscu w odpowiedzi na pytanie w czym chodzić po domu, powinien znaleźć się dres, ale ostatnio zawrotną karierę robią komplety z delikatnej, przyjemnej w dotyku dzianiny. Najlepiej, by taki komplet był wyprodukowany z naturalnych włókien. Bardzo modne tej zimy stały się wełniane komplety. Ich ceny bywają jednak zawrotne, a wełna, jak to wełna, lubi się szybko wypchnąć tu i ówdzie. Można więc sięgnąć po bardziej ekonomiczną wersję z tkanin łączonych. Bądźcie jednak przygotowani na spory udział sztucznych włókien w tych bardziej przystępnych cenowo egzemplarzach. Takie zestawy są ciepłe i wygodne. W zasadzie jest to taki dres w wersji premium. Jeśli myślicie o polskich markach, możecie zerknąć na Mle Collection i ich dresy z wełny merynosowej lub skorzystać z dość bogatej oferty sieciówek. Minusem wełnianych zestawów jest to, że najczęściej wymagają więcej zachodu podczas prania.

co nosić po domu
Dzianinowy komplet z Oysho
co nosić po domu
Dzianinowy komplet z Massimo Dutti

Klasyczne bawełniane dresy produkują już chyba wszyscy! Polecam pilnować składów i szukać dobrej jakości bawełny. Na szczególną uwagę zasługują polskie marki takie jak Hibou czy Bombshe ze swoimi produktami. Miłośniczki sieciówek z pewnością powinny zajrzeć do HM, gdzie jest naprawdę spory wybór dresów. Przyłożenie się do poszukiwania opłaci się, ponieważ ubranie nie wypchnie się tak szybko i brzydko mówiąc, nie zeszmaci. Jestem zwolenniczką tego rozwiązania, ale przyznam, że nie mam kompletów. Spodnie i bluzy to osobne egzemplarze.

Kolejna rzecz, którą można nosić po domu to legginsy. Długo nie mogłam przekonać się do ich noszenia. Pamiętam z dzieciństwa okropne klasyczne lycrowe legginsy noszone przez koleżanki. Jednak z czasem polubiłam wygodne legginsy bawełniane. Na co dzień noszę legginsy od MLE Collection (żeby nie prześwitywały biorę rozmiar 2 razy większy) oraz grafitowe “zwyklaki” z Decathlonu, które kosztowłay chyba 20 zł, ale są nie do zdarcia (i nie prześwitują!). Jednak moje serce (a zapewne i niebawem portfel) skradły te piękne legginsy od Bohemisoul, może dlatego, że stanowią dobry kompromis między legginsami a spodniami dresowymi.

A co, jeśli nie lubię spodni?

Jeśli nie przepadacie za chodzeniem w spodniach, nie martwcie się :). Inną propozycją, którą można nosić po domu sukienki np. te z prążkowanego materiału lub z dzianiny. One również są w zasięgu ręki, ponieważ od kilku lat nie wychodzą z mody. Produkuje je wiele polskich firm m. in. NAGO, które z tego, co zauważyłam jest bardzo chwalone przez klientki.

Jako że nie noszę po domu sukienek, moja “góra” to najczęściej t-shirt z krótkim lub z długim rękawem. Uzupełnieniem stroju po domu może być także wygodny kardigan, który da nam ciepło w chłodniejsze dni.

Dodatki do domowego stylu

Zawiodę tych, którzy czekają na jakąś rekomendację kapci. Nie znoszę tego typu obuwia i najczęściej chodzę po domu boso, w skarpetach lub w plażowych japonkach (polecam markę Roxy – wygodne, miękkie i nie do zdarcia). Kiedyś bardzo podobały mi się materiałowe domowe balerinki, dopóki nie odkryłam, że wszystkie, jakie miałam w rękach składają się w 100% z poliestru. Zimą kupiłam na Allegro komplet wełnianych skarpet w bardzo przystępnej cenie, które świetnie zastępują kapcie.

A co z makijażem? Raczej nie maluję się po domu, ponieważ i tak na spacery z psem muszę nakładać krem z wysokim filtrem. Jednak jeśli mam ochotę lub potrzebę nałożyć makijaż, to sięgam po krem BB marki Klairs (to moje koreańskie odkrycie roku).

Ile mieć rzeczy po domu?

Zakładając że czas w domu spędzamy codziennie, ilość rzeczy powinna być na ten czas wystarczająca, czyli zapewnić dostępność rzeczy czystych na cały ten czas. Dla mnie jest to:
– doły: para spodni dresowych i dwie pary legginsów
– góry: 2 bluzy od dresu, 2 longsleevy i 3 koszulki.
Rzeczy z kategorii “po domu” nie zaliczam do sezonowych kapsuł, jeśli w przykładach pojawiają się jakieś bluzy lub legginsy, jest to osobna półka w szafie.

A w czym nie chodzić po domu?

Przede wszystkim nie w rzeczach zniszczonych i takich które Ci się nie podobają. Nigdy nie wybrałabym też czegoś ze sztucznego materiału, nie wyobrażam sobie bowiem siedzenia kilka godzin w czymś, co nie pozwala mojej skórze oddychać. Odrzucam też wszystkie “sztywne” stroje, w których nie mam swobody ruchów i ubrania z mocno zaznaczonymi, przeszkadzającymi szwami.

Mój strój po domu to najczęściej legginsy i bluza od dresu. A jak to wygląda u Was?

Comments (5)

  • Ja też najczęściej noszę leginsy i bluzę. Najbardziej lubię bluzy z suwakiem, bo łatwiej mi się je zdejmuje, kiedy jest mi ciepło. Pod spodem oczywiście mam bawełnianą koszulkę. I naturalne składy, to u mnie konieczność.

  • Narzucają mi się dwie uwagi
    – dlaczego tylko jedna para spodni dresowych. W czym chodzimy jak ta jedna jest w praniu i w suszeniu.
    – jak można ” nie przepadać za chodzeniem w spodniach” 🙂 Chodzenie po domu w chłodnych porach roku, męczenie się z rajstopami to jakiś czysty masochizm.

    • Napisałam, że ja mam jedną parę spodni :), a to dlatego, że na półce z rzeczami po domu mam oprócz niej jeszcze 2 pary legginsów i te 3 pary dołów wystarczają mi od prania do prania. No i jest to też wersja jednak minimalistyczna, chociaż ja i tak nie jestem ekstremistką w tej materii, co zdradza choćby ilość butów (ups..)
      Co do nieprzepadania za chodzeniem w spodniach – są osoby, które nie noszą spodni po domu. Brałam kiedyś udział w jakiejś dyskusji na FB, wątek dotyczył poszukiwania dobrych dresów i było kilka osób, które napisały, że dresów nie mają, a po domu wolą chodzić w sukienkach lub tunikach. Czy to oznacza noszenie rajstop? nie wiem. Być może mają wyższe rachunki za ogrzewanie 🙂

  • No way… Próbowałam, robiła podchody, kilka podejść i nic. Legginsy tylko do jogi czy biegania, a spodni dresowych w ogóle nie posiadam. W domu noszę dżinsy, z rodzaju tych bardziej miękkich i elastycznych, a gdy jest cieplej – krótkie spodenki. Do tego koszulka czy bluza na suwak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *