Złe powody, dla których nie można pozbyć się zbędnych rzeczy

dlaczego nie można pozbyć się rzeczy blog o minimalizmie

Dlaczego tak trudno pozbyć się rzeczy, o których wiemy, że powinny już dawno opuścić nasz dom?

Złe powody, dla których nie można pozbyć się zbędnych rzeczy

Temat bardzo na czasie, zważywszy na przedświąteczne porządki. Także większość osób, które decydują się na minimalizm, zaczyna od sprzątania. Domu, szafy, biura i tak dalej. Najczęściej na początku to sprzątanie idzie jak z płatka. Czujemy się na swój sposób wolni, może nawet szczęśliwi. Idzie nowe. Od czasu do czasu wpada nam jednak w rękę jakaś rzecz, o której wiemy, że powinniśmy się jej pozbyć. Tymczasem odkładamy ją “jeszcze na chwilę” do kolejnej szuflady, do momentu, gdy przyjdzie czas ją posprzątać. A potem przekładamy ją do kolejnej i jeszcze nastepnej. Do tej jednej rzeczy dochodzą inne i na koniec całkiem udanego odgruzowania lądujemy z zestawem przedmiotów, na które aż nie chcemy patrzeć. Najczęściej to nie pierwszy raz, kiedy są one przepychane z jednego kąta w drugi. Z jednej strony aż nas kusi, żeby się ich raz na zawsze pozbyć, z drugiej nagle wszystkie są takie niezbędne, a jakaś siła powstrzymuje nas przed działaniem.

Pewnie większość z was ma takie przedmioty. Rzeczy, których nie potrafimy się pozbyć, choć wiemy, że powinniśmy. Lub chcielibyśmy, ale z jakiegoś powodu nam nie wychodzi.

Niewłaściwe powody, dla których nie pozbywam się niepotrzebnych rzeczy

Powód #1: A co jeśli okaże się, że to się kiedyś przyda

W zasadzie wszystko może się zdarzyć. Ale czy rzeczywiście tak będzie? Na kilkadziesiąt gigantycznych worków z rzeczami, których się pozbyłam z poprzedniego mieszkania (czyli pewnie zmieściło się tam kilka tysięcy przedmiotów), w ciągu ostatnich 4 lat przydałyby mi się dwie. Słownie dwie. Na kilka tysięcy rzeczy. Margines błędu. Jeśli teraz nie widzisz, jak miałoby się to coś przydać, to znaczy, że prawdopodobieństwo, że tak się zdarzy jest bliskie zeru.

Powód #2: Jeśli to wyrzucę, to tak jakbym wyrzuciła coś/kogoś ze swojej pamięci

Gdyby tak łatwo było wyrzucić coś z pamięci, ludzie nie spędzaliby całych lat na terapiach. Po prostu wystarczyłoby zrobić porządki w szufladach. Jak wiemy, nie ma tak łatwo. Pamiętamy wiele rzeczy, o których najchętniej wolelibyśmy zapomnieć. To dowód na to, że wspomnienia zostają i nie potrzebujemy przechowywać na nie dowodów rzeczowych, jeśli nie chcemy.

Powód #3: Jak mogę pozbyć się czegoś, co nie jest przecież zniszczone

Jeśli masz wewnętrzną ochotę pozbyć się czegoś, a to coś nie jest zniszczone, to znak, że tego nie używasz. I pewnie nigdy nie użyjesz. Więc wykorzystaj fakt, że rzecz jest w świetnym stanie i np. ją sprzedaj. Albo komuś oddaj. Rzecz, która u ciebie zbiera kurz, może być przydatna komuś innemu.

Powód #4 Zostanę przyłapana na tym, że wyrzuciłam coś, co dostałam w prezencie

Dlaczego ludzie, którzy dają nam zbędne prezenty nie mają takich rozterek przy ich kupnie? Oto jest prawdziwe pytanie :D. Nie mam innej rady przy tym punkcie, jak przyswoić trochę asertywności i w razie konieczności wytłumaczyć, dlaczego zdecydowałaś się z czymś pożegnać. Albo w ostateczności sprytu, by nie dać się złapać.

Powód #5 Będę mieć poczucie winy

Poczucie winy może być wypadkową punktów powyżej lub np. wynikać z uświadomienia sobie faktu źle wydanych i w tym wypadku zmarnowanych pieniędzy. No cóż. Kto nigdy nie wydał ani grosza na pewno niczego nie zmarnował. Całej reszcie przytrafiło się mniej lub więcej nietrafionych zakupów, które trzeba po prostu przeboleć. I nie szukać im na siłę przeznaczenia.

Powód #6 Jeszcze za wcześnie (musi swoje odleżeć)

Nie wiem skąd w ogóle pomysł, że coś, co już dziś jest niepotrzebne, musi odleżeć swoje, by pomysł jego wyrzucenia nabrał mocy. Może dlatego, że w dzieciństwie nauczono nas, że wyrzuca się rzeczy stare oraz niepotrzebne, czyli muszą spełnić dwa kryteria naraz. Otóż wychodzi na to, że nie muszą.

W zasadzie na jakimś etapie przerabiałam każdy z powyższych punktów. To były męki i z ulgą uwolniłam się od tego myślenia. Jeszcze czasem wraca, ale szybko pozbywam się rozterek. Bo wiem, że to jednak nie są zdrowe powody, by przechowywać zbędne przedmioty. Trzeba ruszyć naprzód i odciąć pępowinę. W minimalizmie nie chodzi o to, by mieć jak najmniej, chodzi o to, by przedmioty, którymi się otaczamy mogły nam właściwie służyć i by posiadanie ich było sensowne. A abstrahując od minimalizmu – jeśli naprawdę chcesz się czegoś pozbyć, po prostu możesz to zrobić. Nie musisz wyrzucać. Podaruj komuś znajomemu, oddaj do jakiejś instytucji, przekaż na dobroczynną aukcję, sprzedaj, a uzyskane środki odłóż lub przeznacz na coś, co naprawdę ma dla ciebie sens.

A jak jest u was? Czy wyrzucanie tego, co niepotrzebne przychodzi wam z łatwością, czy też macie swoje dylematy?

_____

Poniżej link ze spisem przykładowych instytucji we Wrocławiu, które mogą przyjąć używane rzeczy i zrobić z nich użytek. Na pewno każde miasto ma takie.

(https://www.wroclaw.pl/srodowisko/nie-wyrzucaj-wroclaw-sie-dzieli)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *