Szafa w 2021 – plany na nadchodzący rok

Rok 2020 był dla mnie czasem dużych porządków w szafie, może nawet większych niż 4 lata temu. Tym razem nie tylko pozbyłam się dużej ilości rzeczy, ale część garderoby została wymieniona na nowe egzemplarze oraz uzupełniona. W pewnym sensie więc ten rok upłynął mi pod znakiem zakupów, głównie z drugiej ręki. Większość zakupów była praktyczna, lecz zdarzyły się także zakupy impulsywne, których nie żałuję oraz takie, które zwróciłam po namyśle. Zaopatrzyłam się w kilka rzeczy z myślą o nadchodzącej wiośnie. Muszę przyznać, że z jednej strony przyjemnie jest wprowadzać jakąś nowość do szafy, z drugiej – po abstynencji zakupowej pojawia się pewien element przytłoczenia, a nawet wyrzutów sumienia. W związku z tym pojawiły się pewne plany na 2021.

Mniej kupować

Rok 2021 zaczynam z bardzo krótką listą rzeczy, których potrzebuję. W poprzednim, ze względu na wymianę garderoby, zużycie się pewnych ubrań czy butów, lista była około 20 elementowa. Dziś mam na liście 5 rzeczy i najprawdopodobniej uda mi się zamknąć w 10 w ciągu najbliższych 12 miesięcy. W każdym razie taki jest plan. Na mojej liście są nowe spodnie dresowe w miejsce starych, które się już zniszczyły, czarne spodnie (pod znakiem zapytania), kremowe lub białe jeansy, czarne baleriny (w tym roku nie udało mi się znaleźć idealnych, zobaczymy, co przyniesie kolejny rok) i jasny wełniany sweter na zimę.

Rok bez sieciówek

W nadchodzącym roku mam zdecydowane postanowienie nie kupować już w sieciówkach. Rozumiem wszystkich, którzy z różnych powodów muszą się tam zaopatrywać, ale argument więcej za mniej nie jest już od jakiegoś czasu dla mnie istotny. Może być mniej, byle jakość pozwoliła tym rzeczom przetrwać długo w mojej szafie, a może za kilka sezonów zmienić dom. Z mojej listy już dobrych kilka lat temu zniknęły sklepy takie jak HM, Stradivarius, Reserved czy Bershka i inne podobne dostępne w galeriach, być może w dużej mierze dlatego, że po prostu od ponad 2 lat nie odwiedzam już tych miejsc w celach zakupowych. (Odzwyczaiłam się na tyle, że nawet, jak umówię się z kimś w galeriowej kawiarni, to po zakończeniu spotkania po prostu wychodzę, nie mam nawet ochoty zaglądać do sklepów). Inną kwestią jest to, że ubrania tych marek pod względem jakości są dla mnie wybitnie jednosezonowe. Przekonałam się o tym przez lata. Owszem, mam w szafie kilka sukienek Zary i Mango, które mają już nawet i 10 lat. Patrząc na to, ile nie przetrwało tego czasu przy bardzo podobnym stopniu wykorzystania, stwierdzam mimo tego, że statystyka zdecydowanie działa na niekorzyść fast fashion. Wiem, że nie jestem sama w procesie rezygnacji z marek fast-fashion, możecie przeczytać o tym także na blogu Mileny Parafrazy, który polecam Wam serdecznie.

Slow & Sustainable

W to miejsce chcę zwrócić większą uwagę na polskie marki i dobry produkt – taki, przy którymś się ktoś naprawdę postarał projektując, dobierając tkaninę i szyjąc. Gdzie każda rzecz została dokładnie zaplanowana, przygotowana i obejrzana po wyprodukowaniu. Będę się także starać nie wpaść w pułapkę “wspierania” polskich marek, których jakość jest słaba, albo produkcja wcale nie odbywa się w rodzimych szwalniach – mijający rok przyniósł kilka afer, które pokazały, że takie rzeczy warto brać pod lupę. Jeśli nie wiecie, czy dana marka spełnia Wasze oczekiwania pomóc może facebookowa grupa Polskie marki modowe, w której można podpytać o marki lub o konkretne ubrania, a ich właścicielki chętnie podzielą się opinią. Pomogło mi to np. ostatecznie wybrać model spodni dresowych – z opinii wynika, że marka, którą sobie upatrzyłam zbiera kiepskie noty za niektóre swoje modele, ale z większości, w tym także “mojego” modelu kobiety są zadowolone. Grupa służy także wymianie i odsprzedaży ubrań.

Stylowy, a nie trendy

Trendy to ostatni stopień przed tandetny jak mawiał Lagerfeld. Jedyny trend, jakiemu ostatnio uległam to moda na rzeczy oversize, choć przyznam, że mam tylko dwie takie rzeczy. Myślę jednocześnie, że oversize samo w sobie nie jest czymś nowym, raczej nurtem zaadaptowanym na większą niż dotychczas skalę. Zazwyczaj jeśli chodzi o nowości mam spore opóźnienie. Wprowadzam je do szafy z co najmniej roczną zwłoką, wtedy, kiedy stają się już klasyką. W tym czasie co ma zginąć, zginie :), można też obserwować jak pewne rzeczy się noszą i z czym. Zobaczymy, co przyniesie rok kolejny, być może następnej zimy sięgnę po coś, co “wypłynęło” w ostatnich miesiącach 2020 roku. Moją uwagę na pewno zwróciły kurtki “koszulowe” oraz wełniane bomberki. Może w kolejnym sezonie będę na nie gotowa 🙂 także pod względem praktycznym – w tym roku nie ma zbyt wielu powodów, by wychodzić z domu i tym samym powiększać kolekcji okryć wierzchnich. Na takie właśnie okazje zostawiam sobie 5 wolnych miejsc na przyszłorocznej liście zakupów.

Nie wiem, czy w nadchodzącym roku będę sięgać po ubrania z drugiej ręki – uzupełniłam nimi garderobę w tym roku, a na mojej liście na przyszły nie widzę rzeczy, których mogłabym tam szukać. No może ta wełniana bomberka :D.

Pozbywanie się

W planach mam także dalsze pozbywanie się rzeczy, których nie noszę od dłuższego czasu, ale nie byłam do tej pory gotowa na rozstanie – kilku par butów i kilku sukienek. Przetrwały dwa etapy czyszczenia szafy, ale czas najwyższy dać im nowy dom.

Coś nowego

Jak wiecie, lubię ubierać się klasycznie, co widać zwłaszcza wiosną i latem. Uwielbiam modę lat 60. i być może stąd moje zamiłowanie do trapezowych sukienek oraz balerin czy spodni do kostek. Moim postanowieniem na kolejny rok jest jednak wprowadzenie do szafy czegoś nowego, co dobrze zgra się z klasyką, a odświeży nieco stroje. Zastanawiam się także nad nutką beży lub popieli – zwłaszcza zimą, gdy moja szafa kręci się wokół ciemnych kolorów.

Jestem ciekawa Waszych modowo-szafowych planów na rok 2021. Podzielcie się nimi w komentarzach.

Komentarzy (10)

  • Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂 mój plan: zdecydowanie przestać kupować w sieciówkach. Stwierdzam, że większość moich zakupów to po prostu szmaty!!! Szkoda, że nie umiem tego dostrzec w momencie kupna, a nawyprzedazach po prostu głupieję..

  • W 2021 chciała bym mniej kupować, dokonywać lpeszych wyborów w zakupach, żeby były bardziej przemyślane. Mam nadzieje, że Twoje posty mi w tym pomogą!

  • Ostatnio zaczęłam często zaglądać na Twojego bloga. Analizuję po kolei wpisy w różnych kategoriach, bo chcę wreszcie usystematyzować szafę.To moje postanowienie na ten rok. Czekam na więcej w sekcji o kapsule.

    • Tak, będzie więcej. W każdym miesiącu będzie publikowany wpis z przykładową kapsułą i zestawami ubrań. Oprócz tego, na pewno będzie trochę teorii 🙂

  • Ja chce posprzedawac ciuchy i w ten sposob pozbyc sie nadmiaru plus zorganizowac sobie kase na planowane zakupy. Czy ty tez sprzedajesz nieuzywane rzczy, czy wyrzucasz albo oddajesz? z jakich stron korzystasz?

  • Jeśli stan rzeczy jest bdb to sprzedaję. Korzystam z Vinted, OLX oraz Allegro (rzadziej). Rzeczy w stanie dobrym oddaję, a w gorszym – wyrzucam.

  • Mój 2020 też był oszczędny w zakupy chociaż zdarzyło się kilka faux pas. W 2021 chciałabym kupować jeszcze mniej ale nie jestem pewna czy to się uda. Już teraz jest kilka potrzeb wynikających ze zmiany wymiarów. Łudzę się jednak, że jeszcze trochę i zamiast do sklepu odzieżowego, zajrzę do kartonu „Nienoszone od lat/Moż kiedyś schudnę”. Jeśli chodzi o sieciówki, też nie jestem z nimi zaprzyjaźniona ale mam pozytywne doświadczenia z Reserved (sklep poza galerią 🙂 Polskie marki są podporą mojej szafy od lat, przy czym nie celuję w mikro ale raczej szeroko znane, jak Wojas czy Big Star. A styl..no cóż..niezmienny od lat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *