Makijaż dla minimalistki: naturalny tusz do rzęs cruelty free

tusz do rzęs cruelty free

Makijaż dla minimalistki nie obejdzie się bez tuszu. Idealny tusz do rzęs zapewne nie istnieje, ale można znaleźć takie, którym blisko do ideału. Od dłuższego czasu poszukiwałam tuszu, który spełni moje oczekiwania: nie będzie powodował swędzenia i łzawienia oczu, nie będzie się osypywał, kruszył i wytrzyma cały dzień na rzęsach. Poszukiwania ciągnęły się latami i przerobiłam w tym czasie wiele egzemplarzy, jednak żaden nie został kupiony ponownie. Aż do teraz.

Tusz do rzęs cruelty free

Preferuję makijaż w stylu nude, więc interesuje mnie przede wszystkim efekt wydłużenia rzęs. Jednak od pewnego czasu staram się wybierać też te kosmetyki, których powstanie nie zostało okupione cierpieniem innych. Tak więc wybór musiał paść na maskarę cruelty free. Oznacza to, że marka, która go firmuje, pośrednio oraz bezpośrednio nie testowała kosmetyków na zwierzętach i nie jest też powiązana z inną firmą, która by takie testy dopuszczała. I tak przez ostatnie 4 miesiące używałam tuszu marki Ilia, który przeszedł pozytywnie poszukiwania teoretyczne i doskonale sprawdził się w praktyce.

Zalety i wady tuszu Ilia

+

– daje naturalny, ale wyrazisty efekt
– ładnie wydłuża
– trzyma się cały dzień
– łatwo się zmywa
– ma organiczny skład, w 99% naturalny
– zawiera masło shea i argininę, czym zapewnia pielęgnację rzęs (i to działa)
– przy jego produkcji nie ucierpiało żadne zwierzę, tak samo jak przy produkcji żadnego innego kosmetyku tej marki

+/–

– nie jest wegański – zawiera wosk pszczeli
– cena (129 zł) – w zależności od budżetu może stanowić minus

– dostępność (nawet w sklepach internetowych ta maskara często bywa wyprzedana (ja kupowałam tu), jeśli ktoś lubi sobie wcześniej pooglądać na żywo, to ma gorzej, bo w sklepach stacjonarnych ta marka jest rzadkością.

Wnioski po 4 miesiącach używania

Warto sięgnąć po Ilię, zwłaszcza, że to tusz do rzęs cruelty free. Bije na głowę inne te szeroko reklamowane i te za miliony monet. Konsystencja i sposób aplikacji są super. Dzięki odpowiedniej szczoteczce nie trzeba się zbytnio napracować nad wydłużeniem, które jest naprawdę znaczne, optycznie nawet 50% u osoby o jasnych końcówkach rzęs – jak ja :). W czwartym miesiącu użytkowania, gdy konsystencja zgęstniała, ten efekt dużego wydłużenia się osłabił, ale prawda jest taka, że po takim czasie każdy tusz sprawia problemy. Co ważne, nawet w tych ostatnich tygodniach tusz się nie kruszył i trzymał się cały dzień.

Ogromny plus naturalnego, w części organicznego składu jest taki, że przestały mi nadmiernie wypadać rzęsy. Wcześniej, przy używaniu innych drogeryjnych tuszy (nawet marek premium), wypadanie rzęs było na porządku dziennym, podobnie jak nawracające swędzenie oczu. W przypadku Ilii w ogóle nie było mowy o podobnych sytuacjach.


P.S. Nikt mi za tę recenzję nie zapłacił, żeby była jasność, zainwestowałam 129 z przesyłką i było warto 🙂

To może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *