BLOG O MINIMALIZMIE — POCZĄTKI

blog o minimalizmie

Właśnie czytasz pierwszy wpis na blogu, który będzie mi towarzyszył podczas nowej drogi – wprowadzania minimalistycznego podejścia w życiu. Wokół tego zaczynam budować swoja szafę, otoczenie, sposób spędzania czasu i widzę już pierwsze pozytywne efekty nowego podejścia. Odczuwam większy spokój, mniej stresu – ogólnie czuję się coraz lepiej!

Ta historia ma kilka początków, choć właściciwie pokazuje pewną ewolucję. Najpierw, przytłoczona stresem, zamieniłam etat na wolny zawód. Uwolniłam się od presji, zwolniłam tempo, mogłam robić to, co lubię, ale na moje konto co miesiąc przestała wpływać mile przewidywalna suma pieniędzy. Wcześniej większość z nich przeznaczałam na powiększanie stanu posiadania, częściej idąc w ilość niż w jakość. Nowa sytuacja sprawiła, że nie pozwalam już sobie na nieprzemyślane zakupy i staram się inwestować w rzeczy uniwersalne, dobre jakościowo, które przetrwają o wiele dłużej i nie znudzą mi się. W ten sposób doszłam do momentu, w którym zaczęłam analizować zawartość swojej szafy, a raczej starałam się znaleźć odpowiedź na pytanie: „Jak tak naprawdę chcę się ubierać?’, „Dlaczego nic do siebie nie pasuje?” lub „Dlaczego chodzę ciągle w tym samym mając tyle ciuchów?”. Zaczęłam czytać lekceważone dotychczas blogi szafiarskie i książki, które dały mi wstępne odpowiedzi na te pytania; jak większość ludzi razem z Marie Kondo posprzątałam w domu i w garderobie i…. przestałam interesować się tematem. Wszystko powoli wracało do poprzedniego stanu. Od tamtego czasu robiłam jeszcze dwa podejścia do tego wyzwania i wciąż brakowało mi konsekwencji. Temat jednak był dalej aktualny i czułam, jak to nieuporządkowane otoczenie mnie uwiera. Zaczęłam szukać rozwiązania. Przez przypadek trafiłam na trzy blogi, które zmieniły moje podejście. Są to: Un-FancyInto Mind oraz Be More With Less i na nich oparłam swoje działanie. Zdecydowałam się stopniowo lecz konsekwentnie wprowadzić w życie podejście minimalistyczne. Nie powiem, że wiem, jak to zrobić, ale znalazłam i dalej znajduję wiele wskazówek, które mogą mi pomóc. Prowadzenie tego bloga pobudzi konsekwencję w działaniu i też trochę mnie zmobilizuje, bo ci, którzy mnie znają, śmiało mogą powiedzieć, że po zmianie trybu pracy nieco za często można mnie zobaczyć w powyciąganym dresie… Rzeczywiście praca w domu szybko rozleniwia. Stoję więc przed wyzwaniem określenia swojego stylu (żeby wiedzieć, czego brakuje w mojej garderobie i w którym momencie moje potrzeby są zaspokojone), uporządkowania otoczenia (żeby łatwo było się w tym wszystkim zorientować i łatwiej utrzymać porządek) i zbudowania na tym codziennych rutyn (żeby życie stało się prostsze, a nawyki wspomagały powyższe postanowienia). To jest mój cel i wbrew pozorom nie jest on łatwy. Zapraszam wszystkich, którzy szukają nowego stylu życia, przejrzystości, porządku, umiejętności wypracowania świadmomego podejmowania decyzji o stanie posiadania, by towarzyszyli mi w tej podróży i dzielili się swoimi doświadczeniami w komentarzach. Minimalizm nie musi być czymś w rodzaju uduchowienia, może być zwyczajnym metodycznym podejściem do życia – bez demonstrowania żadnej filozofii. Zaczniemy od rzeczy przyziemnych – uporządkowania garderoby i najbliższego otoczenia, a potem, jeśli będziesz tego chcieć, przyjdzie czas na więcej.

Slow life, slow food, slow fashion – startujemy!

 

To może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *