NAJSTARSZA RZECZ W TWOJEJ SZAFIE

minimalizm w szafie

MINIMALIZM W SZAFIE A TA WYJĄTKOWA RZECZ…

Jeśli wzięłaś się na serio do wprowadzania zasad minimalizmu, to z pewnością masz już za sobą porządki w szafie. Pozbyłaś się wszystkiego, co zbędne, zniszczone, w czym nie będziesz chodzić. Minimalizm w szafie rządzi się bowiem swoimi zasadami. Posegregowałaś, odświeżyłaś, przemyślałaś i określiłaś swoją bazę. Podejrzewam, że nie było to pierwsze wietrzenie garderoby w Twoim życiu, choć może bardziej kompleksowe i bezlitosne niż te poprzednie.
Zastanów się teraz nad tym, czy jest jakaś rzecz, która od lat wisi w Twojej szafie i bezproblemowo przechodzi wszystkie porządkowe huragany? Rzecz, o którą dbasz wyjątkowo, zużywa się bardzo powoli, choć lubisz w niej chodzić i cieszysz się, że X lat temu wpadłaś na nią podczas zakupów?

NAJSTARSZA RZECZ W TWOJEJ SZAFIE

Najstarsza rzecz w Twojej szafie to dowód na to, że w zakupach ubraniowych jest miejsce na dobre inwestycje. To także dowód na to, że warto zapłacić za coś więcej. Nie spodziewam się bowiem, że szmaciany t-shirt za 30 zł z sieciówki przetrwa kolejnych 6 lat w prawie-idealnym stanie.

Popatrz na swoje ubrania, obuwie i dodatki i odpowiedz sobie na pytania:
Które są najstarsze?
Jak długo wiszą w Twojej szafie?
Dlaczego cały czas je masz?
Jak często je nosisz i jak bardzo lubisz w nich chodzić?
Jak to się dzieje, że cały ten czas je lubisz i Ci się nie znudziły?
Z czego są zrobione? (czy jeśli to np. buty czy torebka, to czy są ze skóry itp.)
Jak są wykonane? (sprawdź szwy, jakość przeszyć, guziki)
Jak są skrojone?

Na 99% najstarsze rzeczy w Twojej szafie są wykonane z dobrych materiałów, są porządnie przeszyte i równo skrojone. Mogły kosztować majątek, ale wcale nie musiały. Mogły też zostać Ci przekazane z pokolenia na pokolenie. Mają ponadczasowe wzornictwo, są dobrze zaprojektowane i mają w sobie to „coś”. To albo elementy Twojej bazy, albo charakterystyczne statement piece (o nim pisałam tu), które zawsze jest na czasie. To rzeczy, do których nie miałaś zastrzeżeń podczas zakupów i nie masz ich do dziś.

Popatrz teraz na pozostałe swoje ubrania. Czy mają szansę przetrwać w Twojej szafie tyle samo? Czy ich jakość jest do tego wystarczająca? Czy krój i wzór są równie ponadczasowe?

Jeśli często coś kupujesz i lubisz szaleć na wyprzedażach: Gdybyś miała dziś iść na zakupy i wszystko, co weźmiesz do ręki porównywać z ich jakością i ponadczasowością, czy coś byś kupiła? Jak te wszystkie odpowiedzi wpływają na Twoje kryteria zakupów?

NAJSTARSZA RZECZ W MOJEJ SZAFIE

ma co najmniej 40 lat… To  imprezowa sukienka z lat młodości mojej mamy, którą, gdy byłam w liceum przerobiła mi bardzo zdolna młoda krawcowa. Ta rzecz ma kilkadziesiąt lat, ale ponieważ powstała w czasie, kiedy jakość materiałów była zupełnie inna, ma się świetnie. Krój, który nadała jej krawcowa jest uniwersalny i z powodzeniem mogę chodzić w niej i dziś. Pasuje do niej idealnie kopertówka przekazywana już przez trzy pokolenia, ale na niej troszkę już widać upływ czasu – można ją jednak skutecznie odświeżyć.

Najstarszymi ubraniami, które sama kupiłam są:

– różowa bluzka marki Troll z motywem kwiatowym, kupiona ok 13 lat temu – ma się świetnie, choć latem często w niej chodzę. W tym roku ma swoje miejsce w minikapsule o doniosłej nazwie „biznes” 🙂
– czerwona dopasowana sukienka Echo kupiona również ok 13 lat temu – ma się równie świetnie, choć okazji do jej noszenia mam zdecydowanie mniej.

Nieco młodsze są dwa zamszowe okrycia wierzchnie z Orsaya – długi płaszcz oraz żakiet, kupione chyba w 2006 roku, czyli za czasów, gdzie można było tam kupić ubrania dużo lepszej jakości. Na pewno nie były drogie, bo za pensję z mojej pierwszej pracy nie mogłabym sobie pozwolić na szaleństwa. To była bardzo dobra jakość za bardzo rozsądne pieniądze i od tamtej pory nie widziałam podobnych przypadków :).
Następna w kolejności jest już chyba dopiero elegancka wełniana sukienka z Mango kupiona jakieś 6 lat temu. Uczciwie jest powiedzieć, że po trzech latach rzadkiego użytkowania, suwak wypchnął się na tyłku i zaliczyłam poprawki u krawcowej. Noszę ją stosunkowo rzadko, bo to raczej ubranie jesienno-zimowe, więc zobaczymy, czy to ostatni raz, gdy trzeba ją naprawiać. Z Mango mam kilka porządnych sukienek, ale od co najmniej trzech lat nie znalazłam tam niczego podobnego.

WNIOSKI?

Kiedyś za dobrą jakość trzeba było zapłacić stosunkowo o wiele mniej. Dobrze skrojony żakiet z grubego zamszu za 200 zł? Ktoś widział? Ktoś wie?

Jakość ubrań w sklepach sieciowych spadła. Niestety w droższych butikach też częściej zapłacimy za logo niż za jakość. Przykłady z mody kobiecej znajdziemy w tym artykule Mr. Vintage.

Mając przeciętny budżet nigdy nie osiągniemy tej samej jakości materiałów i szycia w szafie, jaką osiągali nasi rodzice w czasach, gdzie mało co było do kupienia, a ich budżet był pewnie jeszcze mniejszy. Nawet jeszcze 20 lat temu było o to łatwiej. W komentarzach pod wskazanym artykułem na blogu MrVintage pewna kobieta stwierdziła, że jedyne, co może przekazać swojej córce to dwa płaszcze, bo nic innego  nie przetrwa do jej dorosłości. Trudno się nie zgodzić. Dziś producenci nie szyją po to, by w ich ubraniu chodziły trzy pokolenia, a tak, by za kilka lat (wersja optymistyczna) trzeba było je wymienić na nowe.

Dobra jakość ubrań się opłaca. Trzeba tylko postawić na ponadczasowy model. Prosta dopasowana sukienka jest tak samo modna dziś, jak była 13 lat temu, gdy ją kupowałam.

Jeśli masz świadomość, że możesz się czymś cieszyć przez kilkanaście lat albo dłużej, zmienia się podejście do inwestowania w ubranie.

Jaka jest najstarsza rzecz w Twojej szafie? Jak ta świadomość wpływa na kryteria Twoich zakupów. Jak przez jej pryzmat postrzegasz dzisiejszą zawartość sklepów?

 

 

To może Cię zainteresować

7 komentarzy

  1. Niestety ale to co napisałaś jest prawdą. Dlatego niestety, bo jakość ubrań w sieciówkach, ale nie tylko bo w butikach znanych i mniej znanych jest to samo. Już dawno nie byłam na zakupach w galerii, bo jakoś ubrań nie odpowiada cenie. Dlatego już dawno zrezygnowałam z zakupów w takich miejscach. Co do najstarszej rzeczy w mojej szafie to mam taką sukienkę w kwiaty, która ma pewnie ze 30 lat 🙂

  2. Moje najstarsze rzeczy też są po mamie :). Mam też wiele różnych ubrań z lumpeksów i nie mam pojęcia, ile mają lat. A najstarsze, które sama kupiłam, są czarne szpilki, lat 8 :). Fajna refleksja, dziękuję!

  3. Kiedyś słyszałam , że jak się nie nosi juz czegoś przez jakiś okres czasu to trzeba wyrzucić bo i tak będzie zalegac w szafie , ale moim zdaniem to nie prawda . Mam kilka ubrań , które leżą juz 5 lat i teraz dopiero dostały swoje drugie życie i wszystko wraca do mody nawet ubrania. , które moja babcia nosiła , ale faktycznie zgadzam się z TOBĄ ja ubrania szukam jak najtaniej i nie tylko w marketach , ale w lumpeksie czy w sklepach miejscowych i nawet przyznam się , że lubię chodzić po targu i szukać fajnych ciuchów.
    Pozdrawiam

    1. Ja tez sie nie zgadzam, że ubrania, których nie nosisz rok czy dwa trzeba wyrzucic. Pisałam nawet o tym w poście o porządkowaniu szafy. Tak, jak Ty, sięgam po ubrania, które mają np 2 letnią przerwę. Poza tym teraz zmieniłam tryb pracy i w części z nich chodzę rzadziej. Nie zamierzam się pozbywać, bo też nigdy nie wiadomo, czy kiedyś nie będą potrzebne znowu często. Jak wybiera się coś porządnego (albo ma po babci czy mamie coś ekstra), to zawsze czas na to wróci.

  4. Moja najstarsza rzecz w szafie jest również po mamie 🙂 Dobrze powiedziane, że rzeczy które są zrobione porządnie istnieją w szafach najdłużej. Super wpis! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *